WITAM SERDECZNIE I NIEMNIEJ KATOWSKO!
Nieznajomy wędrowcze, właśnie trafiłeś na prywatną stronę
„kata” Jurko z Nysy
do
Rekonstrukcji Historycznej – Katostwo Nyskie
Geschichtliche Rekonstruktionen – Scharfrichterei in Neisse
Reconstructiones Historicae – Domus carnificis Nissae
Réconstructions Historiques – Maison du Bourreau a Nysa
Historic Reconstructions – Executionland in Nysa
Historické Rekonstrukce – Niská Katovna
na którą serdecznie zapraszam!
Na początku pragnę wyjaśnić, co to jest „Katostwo Nyskie”? Pyta mnie wciąż o to bardzo wielu ludzi. Nie znający tematu, mylą właśnie „Katownię” z „Izbą Tortur". Błąd ten w większości popełniają także odtwórcy katów, co mnie bardzo zadziwia i zaskakuje! Jest to błędne pojęcie i znaczenie - wręcz NIEDOPUSZCZALNE!
wyjaśnienie…
Idąc śladami dawnych i okrutnych katów, nie tylko nyskich poprzedników, wielu moich imienników ( w Nysie, w XVII w. był nim Georg (Jerzy) HILLEBRANDT ), dzięki zdobytej wiedzy i ponad 11 letniemu doświadczeniu katowskiemu, postanowiłem spróbować samodzielnie odtwarzać realia historyczne tego „krwawego rzemiosła” (urzędu kata), na przestrzeni 500 lat - od II poł. XIV - do I poł. XIX. Rekonstrukcje Historyczne „KATOSTWO NYSKIE” dają mi taką możliwość - to moje prywatne i niezależne od nikogo hobby! Tylko poprzez żywe lekcje historii i formę dobrej zabawy ( inaczej nie da rady! ), mogę próbować odtwarzać tą historyczną postać i wciąż się rozwijać. Pragnę „przywrócić” do życia zapomniane katostwo w Nysie, szaleć na całego w ocalałym „Domu Kata” w Paczkowie i być może także „przywrócić” „Półkatostwo” w Otmuchowie (z tym tematem na otmuchowskim zamku może być trudne?!). Na dzień dzisiejszy, jestem katowskim monopolistą na terenie powiatu nyskiego - dawniej był nim wspomniany już kat, Georg HILLEBRANDT, na terenie biskupiego księstwa nyskiego (dzisiejszy powiat nyski). Na razie odtwarzam postać kata w stroju średniowiecznym z XV w. (roboczy – w izbie tortur i galowy – na czas egzekucji kary śmierci), ale już w latach następnych pragnę wystąpić w strojach z epok późniejszych - szczególnie z okresu polowań na czarownice - XVII w. Zjawiam się tylko na zaproszenia i wszędzie tam, gdzie jestem bardzo potrzebny i mile widziany! Ogólnie mówiąc, jest to niezwykła atrakcja z inscenizacjami – to po prostu:
objazdowy pokaz narzędzi kar, tortur i egzekucji
Pomimo, że pokochałem wspaniałe średniowiecze , to wymieniony 500 letni okres „katowskiego rzemiosła”, uważam za najprężniejszy jak dla katów. W wymienionym okresie pojawiło się mnóstwo przeróżnych i wyszukanych narzędzi katowskich, zwłaszcza w okresie „polowań na czarownice”, stosowanych przeważnie wobec niewinnych kobiet - aż głowa puchnie od tych strasznych wiadomości! Myślę, że warto to wszystko na żywo pokazywać dzisiejszemu społeczeństwu, w jakich strasznych czasach, zabobonie i głupocie żyli nasi przodkowie, gdzie człowiek nie posiadał żadnej wartości i prawie się nie liczył, tym bardziej jego ciało, które kaci maltretowali na torturach i bezcześcili po śmierci - zostawiając je w całości do kompletnego rozkładu na: szubienicach, kołach straceńców, klatkach straceńców lub poćwiartowane części ciała rozwieszali na rogatkach miast – dla zastraszenia ludzi i ku przestrodze! Kaci sprzedawali także części ciała, jako amulety magii dla zabobonnego ludu – chociaż zabronione, było stosowane powszechnie. Kat przez wieki, zgodnie z ówczesnym prawem i za społecznym przyzwoleniem, szalał sobie w „Izbie tortur” i na szafocie. W każdej chwili, każdy mógł trafić w jego „krwawe objęcia”, od których nie było ucieczki. Kat w łańcuszku sprawiedliwości i zysku, występował jako ostatni, wykonując wcześniej zasądzone wyroki - brudną robotę za innych. Czy jemu i jego rodzinie dobrze się żyło? Myślę, że po moich występach (gdzie wszystko pokazuję i wyjaśniam), zdanie będziecie mieć wyrobione!
Chociaż tortury są dzisiaj zabronione, to prawdziwych katów nie brakuje - nie licząc Nas, historycznych rekonstruktorów, zawsze uśmiechniętych i ciężko dla Was pracujących!
Jak do tej pory, moja przygoda z katem w odtwórstwie historycznym i katowska strona, ujmy na honorze mi nie przyniosła – tak jak to dawniej¬ bywało. Jako dzisiejszy „kat”, cieszę się wręcz dobrą opinią, nie tylko w rodzinie, ale wśród znajomych, władz miejskich i nyskiego społeczeństwa oraz znajomej mi braci rycerskiej!
Dewizą tej strony internetowej jest myśl przewodnia - sentencja łacińska, którą sobie wybrałem i mnie się ona bardzo podoba:
„ATTENDE, CARNIFEX SUM”
„UWAŻAJ, JESTEM KATEM”
Z katowskim uściskiem
kat Jurko z Nysy